List z Irlandii, Dublin, 17.02.1984
W czasie od 8 do 17 lutego przebywałem z 10-dniową wizytą w Irlandii, na zaproszenie Campus Crusade for Christ. Przyznam się, że nie miałem wielkiej ochoty na ten wyjazd.
Tyle spraw piętrzy się tu w Carlsbergu - czy mogę sobie pozwolić na luksus wyjazdu na 10 dni i pozostawienie samych moich współpracowników z tyloma kłopotami? Ale z drugiej strony - trudno było zawieść irlandzkich przyjaciół z Campus Crusade for Christ, którzy długo i starannie przygotowywali tę wizytę, wiążąc z nią duże nadzieje. A poza tym już nie raz to przeżywałem: gdy coś we mnie opierało się przeciw jakiemuś wyjazdowi, nie czułem żadnej ochoty - potem spotykały mnie tam jakieś wielkie, duchowe dary.
Może i tym razem ma tak być?
I rzeczywiście - dzisiaj, gdy patrzę wstecz na te minione 9 dni siedząc już w samolocie gotowym do startu do Frankfurtu - czuję w sercu wielką wdzięczność dla Pana. To, co powiedziałem przed chwilą żegnając się z przyjaciółmi Urszulą, Dawidem i Joem - którzy towarzyszyli mi przez cały czas tej podróży, było szczere: Bardzo jestem zadowolony z tej podróży i bardzo ona mnie ubogaciła!
Zanim w tym liście spróbuję przedstawić konkretnie na czym polegały owoce tej podróży - najpierw trochę uwag o samej Irlandii.
Irlandia, jak wiadomo, to wyspa. Nazywa się «Zieloną wyspą». Dlaczego tak się nazywa, sam zobaczyłem. Są tam przeważnie łąki, które nawet w zimie są zielone. Irlandia nazywana też jest «Wyspą Świętych» a także słyszałem kiedyś nazwę «Wyspa misjonarzy», bo procentowo najwięcej misjonarzy do krajów afrykanistkach wysyła Irlandia. Kraj ten uzyskał niepodległość dopiero w roku 1916. Wcześniej Irlandczycy walczyli o swoją niepodległość z Anglikami. Mają bardzo trudną historię, podobnie jak Polska. Irlandia ma tylko 3,5 mln mieszkańców. Natomiast na emigracji w samych tylko Stanach Zjednoczonych, żyje 40 milionów Irlandczyków.
Irlandia jest najbardziej znana dzisiaj w związku z wydarzeniami na północy Kraju. Chodzi o walkę pomiędzy, jak się mówi, «protestantami» i «katolikami», chociaż nie jest to walka religijna tylko polityczna. Północna Irlandia stanowi część wyspy, która należy do Anglii. Są tendencje przyłączenia tej części do Irlandii Południowej, gdyż jest to jedna wyspa. Natomiast protestanci raczej nie chcą, gdyż Anglia jest protestancka. Ta walka, niestety, prowadzona jest metodą terroryzmu... Pytałem czy wydarzenia w Północnej Irlandii, o których tyle się mówi rzutują na sytuację w całym kraju. Na ogół jak usłyszałem, jest tak, że jak kogoś zabiją, to ludzie mówią - «szkoda» przechodzą nad tym do porządku dziennego. Nie jest to problem, którym żyje cała Irlandia. Walki w Irlandii Północnej nie wpływają na sytuację w Irlandii Południowej.
Irlandia jest krajem czysto katolickim. Protestanci stanowią tam nieduży procent. Cała prawie ludność należy do Kościoła Katolickiego. Irlandia posiada chyba najwyższy na świecie procent praktykujących katolików, bo regularnie chodzi na niedzielną Mszę św. 87% Irlandczyków. Poza tym prawie wszystkie szkoły prowadzone są przez Kościół, przez księży i siostry zakonne. Jest tylko kilka szkół laickich; protestanckich też jest bardzo niewiele. Państwo nie prowadzi więc prawie wcale szkolnictwa, tylko uniwersytety są państwowe. Byłem zaproszony do jednej takiej szkoły. Była to szkoła dziewcząt.
Wszystkie dziewczynki ułożone, w mundurkach, grzeczne aniołki. Siostry zakonne kręcą się koło nich, parami prowadzą do kościoła. Odmawiają modlitwę przed nauką itd. Wygląda to sielankowo. Wszystkie szpitale prowadzone są także przez Kościół, tzn. przeważnie przez siostry zakonne. Nie ma państwowych szpitali. Kościół cieszy się pełną swobodą i poparciem Państwa. Przyjęte jest, że wszystkie uroczystości państwowe odbywają się z udziałem przedstawicieli Kościoła. Kościół ma dostęp do środków przekazu. Wydaje się, że sytuacja jest bardzo korzystna dla Kościoła Katolickiego. W Irlandii też nie ma poważnych napięć społecznych. Nie ma problemu dobrobytu, tego co się w RFN nazywa Wohlstand albo Konsumgesellschaft. Kraj jest biedny, oczywiście, nie w kategoriach polskich tylko w kategoriach zachodnich. Taka jest mniej więcej różnica miedzy Polską a Irlandią, jak między Irlandią a krajami wysokouprzemysłowionymi na Zachodzie. Rzecz charakterystyczna, przez 10 dni pobytu zobaczyłem tylko jednego «mercedesa». Na ogół Irlandczycy jeżdżą samochodami średnio małolitrażowymi. Wskazuje to na standard życiowy kraju.
Bezrobotnych jest też mniej więcej ok. 10%. Kraj ten nie ucierpiał nic przez wojnę. Pomyłkowo tylko jedna bomba została zrzucona na Dublin. Mieszkania i domy są stare, robią wrażenie ubogich. Jest oczywiście ogromna różnica poziomu między naszą polską biedą a biedą irlandzką. W Irlandii nie ma problemu nastawienia na dobrobyt, na konsumpcję i nie ma tych wszystkich problemów moralnych czy religijnych, które z tego wynikają.
Marksiści czy komuniści nie robią tam szumu; nie są oni alternatywą dla społeczeństwa. Są oczywiście grupy lewicujące, ale nie mają one większego znaczenia. Irlandia jest więc pozornie krajem bez zarzewi rewolucyjnych.
Jest jednak pewien ukryty kryzys, który narasta i który może bardzo szybko się objawić. Weźmy np. takie zestawienie: 87% dorosłych Irlandczyków chodzi regularnie na niedzielną Msze świętą, ale tylko 69% ludzi uważa się za chrześcijan. Jest więc spora grupa tzw. praktykujących, ale niewierzących. Jest taki zwyczaj, że się chodzi do kościoła - to ludzie chodzą, ale chodzą bez przekonania. Akurat podczas mego pobytu werbiści zamieścili w swoim piśmie wyniki badań opinii przeprowadzonych w Irlandii. Są one charakterystyczne. Np. na pytanie, jakie są źródła dla inspiracji, kto wpływa na postawy w życiu, odpowiedzi były następujące:
- tylko 11% Irlandczyków przyznaje się do wpływu Kościoła na ich tok postępowania,
- 61% podaje wpływ rodziny, a mass media kształtują postawy i poglądy 24% mieszkańców Irlandii ,
- partie polityczne tylko 4%.
Bardziej szczegółowe dane, gdy chodzi o problemy rodzinne:
- Kościół kształtuje opinie 41% , mass media - 7%, polityka - 1%, tradycja rodzinna - 55%.
Problemy przerywania ciąży:
Pod wpływem stanowiska Kościoła jest 39%, a więc stosunkowo dużo; wpływ rodziny - 23%, mass media - 16%, polityka - 7%.
Problem rozwodów:
Kościół kształtuje poglądy 40%, rodzina - 23%, mass media - 17%.
Widać, że liczba praktykujących jest dosyć myląca. W praktyce Kościół nie ma tak dużego wpływu na kształtowanie się poglądów w dziedzinie moralności czy w innych. Kryzys jaki narasta objawia się szczególnie na uniwersytetach. Podczas mego pobytu przemawiałem 5 razy na uczelniach wyższych do młodzieży. W Dublinie jest Uniwersytet Trójcy Przenajświętszej, który ma 6 tysięcy studentów. Na spotkanie ze mną, szeroko reklamowane i przygotowywane przez Campus Crusade, przyszło jakieś 100 osób. Organizatorzy stwierdzili, że to był wielki sukces, gdyż nigdy nie mięli tylu słuchaczy na podobnych imprezach. Ostatnie spotkanie miałem w Cork. Jest to drugie pod względem wielkości miasto w Irlandii, na południu. Tam było ok. 400 uczestników spotkania. W ocenie miejscowych ludzi był to niezwykły sukces. Charakterystyczne jest to, młodzież studencka, która jeszcze dość licznie chodzi do kościoła, nie interesuje się Kociołem. W czasie tego ostatniego spotkania ze studentami próbowałem dać charakterystykę sytuacji na uniwersytetach w Niemczech, w Polsce i w Irlandii. W ujęciu schematycznym i upraszczającym powiedziałem mniej więcej tak:
Młodzież niemiecka przeżywa jakąś frustrację w odniesieniu do modelu społeczeństwa konsumpcyjnego. Społeczeństwo takie oznacza dla młodzieży rozczarowanie. Młodzież na uniwersytetach niemieckich jest jeszcze w okresie fascynacji takimi ruchami jak marksizm, pacyfizm, ochrona środowiska, tzw. młodzieżowymi sektami wschodnimi. Młodzież studencka w Niemczech nie przeżywa frustracji w stosunku do Kościoła, bo nigdy nie była Kościołem zafascynowana. Kościół żadnego większego wpływu na tę młodzież nie wywierał. Kościół w Niemczech próbuje zyskać młodzież przez to, że stara się dostosować do zainteresowania młodzieży, próbuje wchodzić w zagadnienia pokojowe, społeczne, nie jest jednak alternatywą, która potrafiłaby młodzież pociągnąć i zafascynować.
Młodzież studencka w Polsce nie przeżywa frustracji dobrobytem, gdyż nigdy tego dobrobytu nie zaznała. Nie ma takiego problemu. Natomiast młodzież polska przeżywa totalne rozczarowanie i frustrację w odniesieniu do marksizmu. Wśród studentów polskich nie ma żadnych marksistów ani komunistów. Najwyżej są oportuniści, którzy ze względu na doraźne korzyści, wpisują się do organizacji komunistycznych. Nie robią tego z przekonania. Młodzież polska przeżywa za to na ogół coraz większą fascynację Kociołem, chrześcijaństwem. Kościół jest jedyną alternatywą w walce o wolność, o godność i prawa człowieka i młodzież autentycznie coraz bardziej się skupia wokół Kościoła i duszpasterzy. Młodzież wiąże swoje nadzieje z Kościołem.
Na tym tle sytuacja w Irlandii przedstawia się tak, że młodzież przeżywa frustrację i rozczarowanie w stosunku do Kościoła instytucjonalnego. Po prostu Kościół nie dał jej wizji z którą wiązałyby się nadzieje. Mnóstwo jest młodzieży - jeśli nie ateistycznej to agnostycznej. Z drugiej strony nie ma fascynacji marksizmem czy pacyfizmem.
Dlatego sytuację, jaka tam istnieje, można określić mianem pustyni. Sytuacja pustyni zawiera jednak w sobie też coś pozytywnego. Pustynia jest zawsze wołaniem za życiem. Rodzi się tam tęsknota nawet podświadoma i wolanie za oazą życia.
Jak wygląda Kościół w Irlandii? Na ogół nie wygląda dobrze. Nie jest to tylko moje zdanie, wszędzie spotkałem się z taką opinią. Była to opinia księży, kleryków, ludzi z ruchów odnowy. Po pierwsze, zauważa się całkowity brak dynamiki ewangelizacyjnej czy misyjnej. Księża na ogół nie widzą jej potrzeby. Tylu ludzi chodzi do kościoła, kościoły są pełne, więc po co mówić o ewangelizacji? Patrzą powierzchownie na sytuację i zadowalają się pozornymi efektami. Specjalnie nie wysilają się nawet, żeby coś dla ludzi zrobić. Odnowa liturgii przeszła całkowicie obok. Są pewne zmiany. (Każdy naród tu na Zachodzie na swój sposób partaczy soborową odnowę liturgii i wymyśla jakąś mieszankę nowych obrzędów i tradycji ze swoim niedouczeniem). Prawie w ogó1e nie śpiewa się w kościołach. Msze Święte są tylko recytowane. Ksiądz nie śpiewa, ludzie bardzo mało. Msza św. trwa 15 - 20 minut. Trochę przejęli się problemem «emancypacji» kobiet i równouprawnienia, dlatego gdzie mogą dają kobietę do ołtarza. Byłem na mszy w seminarium duchownym i była tylko jedna kobieta, siostra zakonna. Ona musiała czytać lekcję. Jest mnóstwo księży, ale Komunię świętą muszą rozdawać kobiety. W zasadzie liturgia jest martwa, skostniała. Kościół jest wybitnie sklerykalizowany. Laikat dopuszczony jest najwyżej do malowania plakatów, rozdawania kartek przed kościołem. Nie ma autentycznego wprowadzenia laikatu w życie Kościoła. Panuje tradycyjna teologia pastoralna, taka jaka była przed Soborem. Jest pasterz i jest owczarnia, pasterze o wszystkim decydują i nie chcą, żeby mieszać się do ich rzemiosła.
Bardzo poważnym problemem w Irlandii jest alkoholizm, chyba na równi z sytuacją w Polsce. Niepokojąca jest sytuacja na uniwersytetach. Nasi przyjaciele z ruchu Campus Crusade przeprowadzili badanie i wydali raport o duchowości na uniwersytetach. Stwierdzenia tego raportu zaniepokoiły ludzi odpowiedzialnych. Wniosek jest taki, że przyszłość chrześcijaństwa w Irlandii, gdyby za miernik brać sytuację na uniwersytetach, jest raczej niewesoła. W Kościele tradycyjnym są oczywiście najrozmaitsze stowarzyszenia. Są jednak to przeważnie «towarzystwa wzajemnej adoracji», nieszkodliwe. Podobne do tych, jakie są w Niemczech, tzw. Verbandkatholizismus. Są to właściwie stowarzyszenia parareligijne. Jest to, jak ktoś powiedział, tzw. duszpasterstwo rozrywkowe. Nie jest to złe, ale trudno z tym wiązać na przyszłość nadzieję Kościoła.
Budzą się także pewne ruchy odnowy. Bezpośrednio spotkałem się z odnową charyzmatyczną i odnową ewangelizacyjną. Ta ostatnia reprezentowana jest przez ruch Campus Crusade for Christ (Krucjata Uniwersytecka dla Chrystusa). Pracują na wszystkich uniwersytetach. Mają osiągnięcia, ale nie masowe, są na razie grupy elitarne. Odnowa charyzmatyczna jest może bardziej liczna. Byłem na dwu spotkaniach modlitewnych, w Dublinie i Cork. Wszędzie były liczne grupy, kilkusetosobowe. Jest to przebudzenie modlitewne i biblijne. Miałem też spotkanie z grupą liderów tej odnowy. Narzekali oni, że parafie i księża raczej się zamykają na odnowę. Odnowa ta jest więc trochę obok Kościoła a nie w Kościele. Ruch nie jest kwestionowany, zakazany przez biskupów. Jest jednak taka sytuacja, że ludzie, którzy bardziej chcą przeżywać swoje chrześcijaństwo gromadzą się w tym ruchu, ale nie bardzo potrafią znaleźć wejścia do parafii, chociaż są świadomi tego, że trzeba wejść do Kościoła, do struktur lokalnych. Również odnowa ewangelizacyjna napotyka na trudności ze strony księży. Chociaż ruch Campus Crusade wywodzi się raczej ze środowisk protestanckich, w Irlandii pracuje on w środowiskach katolickich.
Dawid W., który zorganizował mój pobyt w Irlandii mówił, że on jest w Campus Crusade jedynym protestantem. Wszyscy jego współpracownicy w Irlandii są katolikami. Mimo to postawa księży jest nieufna. Przykład konkretny z Cork. Ten, który jest tam liderem grupy Campus Crusade otrzymał urząd lektora od biskupa. Ktoś doniósł do biskupa, że on pracuje z ruchem Campus Crusade a więc z jakimiś protestantami i biskup zakazał mu wykonywanie urzędu lektora.
Powyższa, szkicowa charakterystyka sytuacji w Irlandii pozwala nam zorientować się, jaki jest najważniejszy, kluczowy problem katolicyzmu w tym kraju. Jest to problem ewangelizacji. Jeżeli Kościół w swoich wspó1notach lokalnych, w parafiach nie przyjmie odnowy ewangelizacyjnej, nie nabierze dynamiki misyjnej, parafie zaczną wymierać. Ten proces już się rozpoczął. Mimo, że statystyki wykazują bardzo wysoki procent uczestników Mszy świętej niedzielnej, faktycznie coraz mniej ludzi przychodzi do kościoła. Rozpoczął się proces kurczenia się liczby praktykujących.
Na ogół w Irlandii wśród księży znany jest tekst adhortacji Pawła VI «O ewangelizacji w świecie współczesnym». Słyszałem jednak opinie, że biskupi i księża nie bardzo wiedzą, co z tym tekstem począć. Znają tekst - ale nie potrafią znaleźć metody działania, wprowadzenia go w życie. Z drugiej strony ruch Campus Crusade for Christ oferuje swoje doświadczenia w tej dziedzinie, swoje owocne i skuteczne metody. Chce on współpracować z Kościołem katolickim, być w Kościele - napotyka jednak na wielkie trudności.
Ta sytuacja sprawiła, że wszędzie z ogromnym zainteresowaniem słuchano moich relacji o doświadczeniach naszego Ruchu Światło - Życie w Polsce w tej dziedzinie.
Albowiem w Polsce poprzez ruch Światło - Życie ewangelizacja weszła do parafii. Wypracowaliśmy we współpracy z ludźmi z Campus Crusade (Agape) metodę rekolekcji ewangelizacyjnych. Te rekolekcje ewangelizacyjne przyjęły się w Polsce. W niektórych diecezjach biskupi to wyraźnie zaaprobowali i nurt ewangelizacyjny wszedł do polskiego duszpasterstwa, do polskich parafii. Jest to eksperyment na taką skalę jedyny chyba w całym Kościele, eksperyment o znaczeniu kluczowym nie tylko dla Polski ale w ogóle dla Kościoła. Wszędzie gdzie jest Kościół tradycyjny, istnieje ten sam problem, że kurczy się liczba praktykujących wyznawców a duszpasterze nie wiedzą, jak ten problem rozwiązać. Nie znają metody ewangelizacji, która zdolna jest ludzi zdobywać z powrotem dla Chrystusa i Kościoła. Nasze doświadczenie, które przedstawiłem w Irlandii wzbudziło więc duże zainteresowanie, zwłaszcza wśród ludzi ruchu Campus Crusade. Wszyscy oni doszli do przekonania, że potrzebne są oazy jako pomost pomiędzy ewangelizacją a parafią. W Polsce ewangelizacja weszła do parafii poprzez ruch odnowy. Gdyby nie było tego elementu pośredniczącego, byłyby te same trudności co w Irlandii. Ale ruch oazowy był już w Kościele uznany, miał ustaloną opinię. Kiedy więc Ruch zaczął ewangelizować, to nie mówiono: «przyszli jacyś protestanci, aby nas nawracać». Przyjęliśmy od ruchów ewangelizacyjnych, powstałych na gruncie protestanckim, metodę i zrobiliśmy syntezę z programem katolickim. To doświadczenie polskie może mieć ogromne znaczenie na gruncie Irlandii.
W spotkaniach z grupami odnowy charyzmatycznej mówiłem o tym, że w Polsce udało się nam zapobiec polaryzacji, tzn. temu, by grupy charyzmatyczne znalazły się poza Ruchem. W Polsce grupy charyzmatyczne przyjmują program ewangelizacyjny. Łączą odnowę charyzmatyczną z odnową ewangelizacyjną. W Irlandii jest podobnie. Ludzie z Campus Crusade wszędzie współpracują z odnową charyzmatyczną, nie mają co do tego żadnych oporów. Nasza idea w Polsce była taka, że nurt ewangelizacyjny musi połączyć się z nurtem charyzmatycznym i z kolei oba te nurty powinny wejść do parafii. Wtedy odnowa ewangelizacyjna i charyzmatyczna staną się nadzieją dla Kościołów tradycyjnych, bo mogą one przywrócić im życie i dynamikę. Ale muszą one iść razem i wejść do parafii. Ruchy te jednak muszą z kolei wypracować program formacyjny, prowadzący ludzi do dojrzalej wiary. Otóż Ruch Światło – Życie jest typowym ruchem formacyjnym, ruchem typu katechumenalnego, tzn. ludzie doprowadzeni przez ewangelizację do wiary, przechodzą tutaj formację dłuższą, żeby stawać się dojrzałym chrześcijaninem, uczniem Chrystusa. Do takich ruchów typu katechumenalnego należą także inne ruchy odnowy takie jak: Cursilo, Focolare, Comunione e Liberazione itp.
W spotkaniu z sytuacją Kościoła w Irlandii uświadomiłem sobie znów wielki plan odnowy Kościoła, która dokona się przez ruchy, o ile wejdą one do Kościoła lokalnego i zostaną zaakceptowane. To jest także linia Papieża Jana Pawła II, który jak wiadomo, jest bardzo otwarty na ruchy odnowy w Kościele. Mogę tu przypomnieć rozmowę jaką miałem kiedyś z Ojcem Świętym. Była to rozmowa o ruchach odnowy i ich miejscu w Kościele. Ojciec Święty reprezentował stanowisko, że Kościół jest żywy tam, gdzie są ruchy. Tam, gdzie są tylko organizacje, gdzie Kościół jest przeorganizowany (np. w Holandii), tam Kościół zamiera. Podczas Kongresu Ruchów Odnowy w Kościele odbytego we wrześniu 1981 roku w Rzymie, doszliśmy do wniosku, że ruchy są Kociołem tzn. formą autorealizacji Kościoła. Papież powiedział nam potem, w czasie spotkania w Castel Gandolfo, że Kościół jest ruchem.
Spotkanie z Kościołem w Irlandii i z ruchami odnowy w tym kraju, było dla mnie bardzo cenne, gdyż mogłem skonfrontować nasze doświadczenia z sytuacją Kościoła, który jest bardzo podobny, ale jest w stosunku do nas przynajmniej o 10 lat opóźniony w swej ewolucji, gdyż nie ma tam tego ciśnienia, jakie u nas powoduje reżym komunistyczny, który nam pomaga w przyśpieszeniu pewnych procesów i który doprowadza do polaryzacji stanowisk. W spotkaniu tym uświadomiłem sobie przede wszystkim, jak wielki jest to dar, że udało się zapobiec oddzieleniu Ruchu od Kościoła. Ruch Światło - Życie w Polsce nie jest bowiem ruchem obok Kościoła ale ruchem w Kościele. Posiada on całościową wizję odnowy Kościoła we wspólnotach lokalnych, inspirowaną przez eklezjologię Vaticanum II i widzi swoje miejsce w ramach tej wizji. Jest on - jak to kiedyś stwierdził Kard. Karol Wojtyła, obecny Papież, w przemówieniu do moderatorów w Poroninie - «eklezjologią Vaticanum II zamienioną na język pewnego ruchu, działania».
Spotkania irlandzkie ukazują wyraźnie możliwości służby Ruchu Światło- Życie poprzez swój charyzmat wobec innych Kościołów. Może się to dokonać poprzez oazy. Zarysowuje się realnie możliwość zorganizowania oazy dla Irlandczyków w Carlsbergu i w przyszłości oaz w Irlandii.
Czekamy więc na animatorów ze znajomością języka angielskiego.
Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa.
«Służcie wiernie Kościołowi, a szczególnie tej Jego części, którą jest Kościół w naszej Ojczyźnie. Bierzcie za Niego odpowiedzialność na konkretnym odcinku Waszego młodego życia. Bądźcie Kościołem w świecie współczesnym. Bądźcie drogą, na której Bóg przychodzi do Was samych, a przez Was do Waszych Braci i Sióstr».
Jan Paweł II do Ruchu Światło-Życie w liście z 15.08.1980.
List Sługi Bożego Księdza Franciszka Blachnickiego z Irlandii
