Dni Skupienia DK 2016 - Świadectwo Moniki i Łukasza

W ostatnim czasie odbyły się trzecie rekolekcje kręgów Domowego Kościoła w Irlandii, w tym roku pod hasłem „Zakochać się na nowo”. Rekolekcje trwały od 30 września do 2 października, tak samo jak przez ostatnie dwa lata rodziny spotkały się w Kerdiffstown House pod Dublinem. Konferencje wygłosił ks. Artur Ważny wraz z parą małżeńską Iwoną i Andrzejem Bernachami.

Pamiętając piękne owoce zeszłorocznych rekolekcji jechaliśmy na kolejne Dni Skupienia, by i tym razem umocnić się w wierze i "naładować akumulatory", by odpocząć w "Cieniu Najwyższego". Okazało się jednak, że Pan Bóg zaplanował dla nas coś innego, że Jego drogi nie są naszymi drogami, że chce z nami popracować.

I jak to zwykle bywa w chwilach, kiedy mamy pragnienie i wolę zrobienia czegoś dobrego i wartościowego we współpracy z Bogiem, wszystko zaczęło się psuć. Całą rodziną, jeden po drugim zaczęliśmy chorować. Mój mąż zachorował pierwszy, ja ostatnia i na rekolekcje pojechałam w kiepskim stanie z wysoką temperaturą i chorymi zatokami. W piątek ból głowy był tak silny, że myślałam już o powrocie do domu, jednak jakoś, dzięki Bogu, przetrwałam do rana. W sobotę było już lepiej.

Tematy konferencji okazały się niezwykle interesujące. Wyjaśniło się wiele spraw, co do których wcześniej mieliśmy wątpliwości, bądź też których nie byliśmy świadomi tj. np. teologia ciała.

Jednak tym co odcisnęło się w moim sercu najmocniej w tym czasie była obecność rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, które wymagają szczególnej opieki i miłości. Była z nami rodzina z maluszkiem, który cierpi na zespół Downa oraz rodzina z dziewczynką na wózku inwalidzkim.
Z całego serca pragnęłam porozmawiać z rodzicami tych dzieci i przytulić w geście podziwu dla ich miłości i wytrwałości, lecz zabrakło mi odwagi by to zrobić. Zwyczajnie się bałam, że mogę powiedzieć coś niestosownego albo zrobić coś co wprawiłoby ich w zakłopotanie, coś co mogłoby zasmucić lub zranić ich lub ich pociechy. Stchórzyłam, a potem żałowałam, że nie było mi dane powiedzieć jak wiele dla mnie znaczy fakt, że byli z nami!          

Dziękuję Wam Drodzy za Wasze ciche świadectwo! Obiecuję, że następnym razem podejdę i zwyczajnie zapytam: co u Was!? Nie złośćcie się, kiedy powiem coś nie tak, tylko poprawcie, jeśli trzeba - bo jak inaczej mam nauczyć się obcowania z Waszymi dziećmi, jeśli nie od Was. Możecie być pewni, że w przyszłości nie zatrzymam tej wiedzy tylko dla siebie. Jesteście dla mnie niesamowicie pozytywnym przykładem prawdziwych, niestrudzonych rodziców i chcę nauczyć swoje dzieci, że ich rówieśnicy mogą wyglądać czy zachowywać się nieco inaczej, ale to nie znaczy, że jest w tym coś złego!

Jak już napisałam wcześniej rekolekcje były dla mnie bardzo trudne, nie tylko z powodu choroby. Było coś jeszcze, co mnie bardzo zasmuciło. Przestałam słyszeć głos Boga w swoim sercu i nie mogłam zrozumieć co jest tego przyczyną. I pomimo tego, iż Pan Bóg był niemal namacalnie obecny wśród nas w Miłości, życzliwości i braterstwie, pomimo codziennej Eucharystii i Adoracji wiedziałam, że coś jest nie tak. I nie przestawałam zadawać sobie wciąż pytania „dlaczego”? Odpowiedź przyszła dopiero w drodze powrotnej do domu. Na pytanie skierowane do Boga „dlaczego tak się dzieje”? - z niesamowitą mocą powróciły do mnie słowa księdza Artura Ważnego. Zrozumiałam, że nieprzebaczenie blokuje promienie Bożego Miłosierdzia, zamyka mnie na Bożą łaskę. Gdy chowam w sercu nieprzebaczenie do choćby jednej osoby, Miłość Boga nie może swobodnie wpływać do mojego serca i napełniać go uzdrawiającą mocą. Nie przebaczając nie będzie mi też dana łaska pełni Bożego przebaczenia.

Pewne przysłowie mówi: Chowanie urazy jest jak picie trucizny w nadziei, że pozabija twoich wrogów. Jeśli komuś nie przebaczasz, ta sytuacja najbardziej rani ciebie samego. Przebaczenie nie sprawi, że druga osoba stanie się niewinna, uczyni natomiast, że ty staniesz się wolny. 

I tak po powrocie do domu zaczęliśmy zbierać kolejne owoce tych rekolekcji, dzięki którym znów przypomnieliśmy sobie tak ważną prawdę, którą już wieki temu poznał Św. Augustyn: „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu.” I zakochaliśmy się na nowo!
Chwała Panu!!!

Monika

 

            Jechałem na te dni skupienia z myślą by zakochać się w mojej Żonie na nowo, pamiętając jednocześnie, że jest to niemożliwe bez Pana Jezusa i Jego Łaski. Konferencje ks. Artura z jednej strony pozwoliły mi spojrzeć głębiej na ciało moje i mojej żony, a z drugiej strony potwierdziły przeczucia, że zbliżenie małżonków ma wymiar również metafizyczny i symboliczny. Zastanawiałem się też, jak teologia ciała ma przełożenie w praktyce.          
Mogłem się o tym przekonać już podczas modlitwy małżonków w sobotę późnym wieczorem, kiedy znaleźliśmy się we dwoje razem z Panem Jezusem sam na sam; trzy ciała tuż przy sobie, połączeni w uścisku, bliskości. Mogłem wtedy poczuć i doświadczyć prawdziwej jedności, komunii, Miłości.                                                         
Jesteśmy piękni Twoim pięknem Panie!!                       
Zabrałem to wszystko, ten bagaż Łaski na trudy i zmagania codzienności. Chwała Panu!

Łukasz

 

 

Ostatnio dodane